wchodzi kouboj do salunu. -postawcie mi whiskey! - wrzeszczy od progu. -co ty, stary, spierdalaj. -no chociaz szklaneczke. -nigdy! -bo wypije to, co jest w spluwaczce. -a pij se. jak powiedzial, tak zaczyna robic. wszystkim sie jednak zrobilo niedobrze, gdy zobaczyli kolesia pijacego ze spluwaczki i przypomnieli sobie o jej oleistej zielono-zoltej zawartosci. -ej, stary, przestan, postawimy ci juz te twoja whisky. -...-kowboj nic, dalej pije. -stary, dwie ci postawimy! -... -ej, postawimy ci cala butelke, tylko juz przestan! kowboj skonczyl, przetarl gluty i flegme z ust i mowi: -nie moglem przestac, bo sie ciagnelo. -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- jedzie sobie dresiarz (drI) odpicowanym mercedesem, muzyczka dudni, pelny luz, niestety zlapal gume, wysiada i zabiera sie do wymiany kola droga przejezdza inny dresiarz (drII), przystaje, tak patrzy co tamten robi i pyta: drII) te co robisz drI) jak to co? odkrecam kolo no to drII wyjmuje bejzbola wywala szybe w merdsie i mowi: to ja wezme radio... -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-