> Na podobnej zasadzie plywala ostatnio Godzilla w kinach. > Nie poruszala konczynami, tylko wciagala wode pyskiem, > a wypuszczala gdzies tam z tylu... Naped rozwolnieniowy? -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- W tamtym roku jak jeszcze w 5 wisiala tabliczka z czteroma stopniami zagrozenia lawinowego to byl dopisany markerem piaty: "5. Lawiny zapierdalaja pod gore" :-)) -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- Nagly huragan zatopil okret. Jeden z pasazerow obudzil sie na plazy sam, bez jedzenia, picia i narzedzi; dookola wszelako bylo mnostwo owocow tropikalnych. Jako ze byl to prawdziwy mezczyzna, przywykly do pieciogwiazdkowych hoteli, nie wiedzial co robic. Przez nastepnych kilka miesiecy jadl wiec banany i popijal mlekiem kokosowym, rozmyslajac nad urokami zycia jakie prowadzil do tej pory. Czesto chodzil na plaze i godzinami wypatrywal w bezkresie oceanu jakiegos statku. Pewnego dnia zobaczyl zwykla lodz wioslowa, a w niej najpiekniejsza kobiete jaka zdarzylo mu sie spotkac calym jego zyciu. Facet: Skad sie tu wzielas? Dziewczyna: Z drugiej strony wyspy. Znalazlam sie tam gdy zatonal moj statek. F: Wspaniale! Nie wiedzialem, ze ktos jeszcze przezyl. Ilu was tam jest? Mialas szczescie ze zmylo cie z lodzia! D: Nie ma nikogo poza mna. I nie zmylo mnie z lodzia. F (stropiony): To skad masz lodz? D: Z materialow, ktore sa na wyspie. F: To niemozliwe! Jak ci sie to udalo? Nie masz przeciez narzedzi! D: To bylo latwe. Z mojej strony wyspy jest nietypowa skala; odkrylam, ze mozna wytapiac z niej zelazo; z zelaza robie narzedzia, ktorych uzywam do robienia innych rzeczy. Ale dosc tego. Gdzie mieszkasz? F (zawstydzony): Ciagle na plazy. D: To plynmy do mnie. Po kilku minutach wioslowania dziewczyna przycumowala lodke, facet zas rozejrzal sie wokol i malo nie wpadl do wody. Przed nim biegla kamienna droga prowadzaca do eleganckiego domku pomalowanego na bialo-niebiesko. Gdy szli, dziewczyna, krygujac sie lekko, powiedziala "To moze nie jest wielkie, ale nazywam to domem". Facet, ciezko oszolomiony, nic nie odpowiedzial. D: Usiadz. Drinka? - powiedziala, podajac mu cos do picia F: Mam dosyc mleka kokosowego. D: To nie mleko kokosowe. Co powiesz na Pina Colada? Facet bez wahania wzial drinia i lyknal; na jego twarzy pojawil sie wyraz zadowolenia. Usiadl na kanapie, opowiedzial dziewczynie swoja historie, wysluchal jej. Po jakims czasie dziewczyna poszla sie przebrac w cos wygodniejszego; odchodzac zapytala, czy nie chcialby wziac prysznica i sie golic. Powiedziala tez, ze na gorze, w lazience, jest brzytwa. Facet, nic nie mowiac i nie dajac po sobie poznac jeak bardzo jest zaskoczony, poslusznie poszedl na gore, umyl sie i ogolil. Kiedy zszedl na dol zobaczyl dziewczyne ubrana w strategicznie rozmieszczone liscie i cudownie pachnaca. D: Czy, bedac tu tak dlugo - mowila, zblizajac si do niego - nie czules sie samotny? Jestem pewna, ze chcialbys teraz zrobic cos, na co czekales od bardzo dawna, od miesiecy. No wiesz... Dluga chwile patrzyla mu gleboko w oczy. Facet przez dluzsza chwile nie wierzyl swym uszom, po czym zapytal: "Nieprawdopodobne! Niesamowite! Naprawde moge stad przeczytac moj e-mail?" -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-